13 września 2013

Prolis Mortem - Cassandra J. Ellen

WYDAWNICTWO: E-BOOKOWO

Bardzo lubię ten moment, gdy zaczynam czytać książkę i na samym początku wydaje mi się, że wiem już wszystko i zrezygnowana czytam dalej, będąc pewną, że przewidziałam już cały bieg wydarzeń. Jednak jeszcze bardziej lubię ten moment, kiedy już kończę, gdy akcja finalnie się rozwiązuje i okazuje się, że wcale nie jestem taka mądra jak mi się wydawało, że to wszystko nie tak, jak myślałam. Cassandra J. Ellen zaskoczyła mnie solidnie, choć na początku nie spodziewałam się tego po niej. "Prolis Mortem" to książka z serii tych, które pojawiają się na rynku wydawniczym raz na jakiś czas i zapadają w pamięć na długi, długi czas. Nie z powodu otaczającej je komercyjnej otoczki, jak to bywa w przypadku wielu dzieł, ale z powodu dobrze rozwiązanej akcji, zaskakującego zakończenia.

Główną bohaterką powieści jest Jacqueline, studentka szkoły artystycznej, nieco zagubiona uczuciowo. Niezdecydowana, poszukująca, nie potrafiąca oddzielić prawdziwej miłości od zauroczenia, powierzchownego pożądania. Henry i Jean. Henry, który trwał przy Jacqueline od dzieciństwa, który przyjaźnił się z nią przez lata, kochał ją, nie oczekując żadnych deklaracji z jej strony, i przystojny Jean, wykorzystujący nieustannie naiwność Jacqueline, uwiedzionej jego urodą i piękną mową. A wszystko zaczyna się w momencie, gdy Jacqueline wiedziona ciekawością, przegląda rysunki, będące czymś w rodzaju pamiętnika, jej najlepszej przyjaciółki, małomównej Jullie Anne, zamkniętej w swoim artystycznym świecie. Od tego momentu historia zaczyna toczyć się sama, jedno wydarzenie napędza kolejne. Jacqueline stopniowo pogłębia swoją wiedzę o Potomstwu Śmierci, początkowo sceptycznie nastawiona, z czasem daje się przekonać uroczemu Jeanowi i swojej najlepszej przyjaciółce. Bohaterka z wielką odwagą postanawia przyjąć na siebie to brzemię...

Myślę, że nie tylko treść jest godna uwagi w przypadku utworu J. Ellen, ale również forma. Każdy rozdział poprzedza cytat z dramatu Shakespeare'owskiego "Romeo i Julia", oczywiście nie jest to zabieg przypadkowy. "Polis Mortem" jest bowiem, współczesną wersją tegoż dramatu. 
Autorka wręcz płynie posługując się dobrze dobranymi porównaniami i zrównoważonymi opisami. Umiejętnie buduje napięcie, pokazując przy tym relacje między bohaterami.
Podsumowując, mogę powiedzieć, że książka bardzo mi się podobała, jedynym jej mankamentem było to, że akcja toczyła się troszeczkę za szybko, ale myślę, że nie na tyle szybko, by mogło to jakoś diametralnie wpłynąć na moją ocenę. Powieść zdecydowanie polecam paniom. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.