11 października 2013

Nexus - Ramez Naam

WYDAWNICTWO: DRAGEUS

Zgłosiłam się do wydawnictwa Drageus z nadzieją na przeczytanie innej książki, która niestety, a może jednak "stety" nie została mi udostępniona. Tymczasem w moje ręce trafił Nexus. Opis tej książki wzbudził moje zainteresowanie, a czas poświęcony na lekturę tej powieści, okazał się nie być straconym. Oczywiście, jak to ja, znalazłam kilka drobnostek, do których można by się przyczepić, ale nie na tyle zajmujących, by niniejsza recenzja miała się okazać negatywną. 

W niedalekiej przyszłości, tj. w roku 2040 na rynek trafia nowy nanonarkotyk. Nexus... narzędzie dzięki, któremu wgląd w ludzkie umysły staje się możliwy. Narkotyk, który pozwala na wyświetlanie myśli drugiego człowieka niczym slajdów. Nowy wymiar rozrywki  i czekających na ludzkość niebezpieczeństw, nowe narzędzie do manipulacji, chyba najsilniejsze jakie można sobie wyobrazić...

Nexus wciąga, jak dobry film, jak... narkotyk, poruszając wyobraźnię, tak wyraźnie, i tak gwałtownie... Nie pozwalając na odpoczynek w czytaniu.


Mogłabym napisać o tym, co mi się nie podobało, ale nie chcę. Uważam, że powieść Rameza Naam ma zdecydowanie więcej zalet niż wad, pobudza umysł do zadawania nowych pytań, między innymi tego, które przed paroma tygodniami było dyskutowane na spotkaniu Socrates Cafe, w Cafe Fikcja, a mianowicie: 


Jak daleko możemy się posunąć dla dobra nauki?

2 października 2013

Bóg ukryty, medytacje o całunie - Carlo Maria Martini SJ

WYDAWNICTWO: WAM

Całun Turyński jest bardzo ważnym symbolem dla chrześcijan, kwestia jego autentyczności nie jest kwestią naukową, lecz kwestią wiary. Z punktu widzenia chrześcijan nie jest istotna autentyczność Całunu, ponieważ stwierdzenie lub zanegowanie jego prawdziwości, nie zmienia niczego w jego symbolice.

Carlo Maria Martini arcybiskup Mediolanu, włoski jezuita, profesor Wydziału Teologicznego w Chieri, stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego żadne artystyczne przedstawienie męki Chrystusa, nie wywiera na wiernych tak wielkiego wrażenia, jak Całun. 
Punktem wyjścia dla rozważań autora jest werset z Księgi Izajasza

Prawdziwie Tyś Bogiem ukrytym, Boże Izraela Zbawco!
(45,15)
 Słowa te, są rozpatrywane przez autora w bardzo szerokim sensie, który (niestety) chwilami może się okazać niezrozumiały dla zwykłego czytelnika. Autor wiele miejsca poświęca zagadnieniu Boga ukrytego, tajemnicy. Bóg ukryty - czyli Bóg, który działa również w ludzkich nieszczęściach i porażkach, ukazując w tym swoje miłosierdzie i przebaczenie dla człowieka.

Jezus proponuje z krzyża inny, pozytywny typ człowieczeństwa: jest to człowieczeństwo tego, kto swoim życiem dąży do osiągnięcia szczęśliwości cichych i czyniących pokój, kto zgadza się nieść codzienny krzyż ze swoim Panem. Jest to propozycja całkowitej przemiany mentalności, która może wymagać stawienia czoła przeciwnościom i prześladowaniom.
...pisze Martini na 44 stronie. To wręcz zadziwiające, że tak krótka lektura, zawiera tak wiele głębokich przemyśleń, które z kolei mogą naprowadzić człowieka na cały szereg innych, nowych pytań. Myślę, że książka Carlo Maria Martini należy do tych pozycji, które ubogacają wnętrze czytelnika.

Zima w Siedlisku - Janusz Majewski

WYDAWNICTWO: MARGINESY 
Anna Dymna grająca główną rolę w serialu o Pensjonacie na Mazurach, powiedziała o tej powieści:
Jak mężczyzna mógł napisać tak pięknie i tak prawdziwie o rozpaczy i bólu kobiety? A że to mężczyzna, a nawet który, poznać od razu. Po wyjątkowym poczuciu humoru... 

W zupełności się z nią zgadzam. Myślę, że Janusz Majewski potrafi zajrzeć w kobiecą duszę, wyobrazić sobie całą gamę emocji jaka targa kobiecym sercem, i co najważniejsze przelać ją na papier. Jakiś czas temu omyłkowo mówiono o Januszu Leonie Wiśniewskim, jako o specjaliście od spraw damskich. Moim zdaniem Janusz zasługuje na to miano, ale nie Wiśniewski, tylko Majewski. 

Zima w Siedlisku to opowieść niezwykła, życiowa... Obawiam się, że jakiegokolwiek określenia użyję, będzie ono zbyt patetyczne by wyrazić niezwykłe wyczucie z jakim została napisana. Powieść zaczyna się od wielkiej straty, śmierci ukochanego męża Marianny, Krzysztofa. Razem z główną bohaterką wspominamy ich cudowne, spędzone razem chwile, zarówno te zabawne, jak i poważne. 

Januszowi Majewskiemu na pewno nie można odmówić poczucia humoru, bowiem nawet smutne wydarzenia opisywane w książce, są równoważone przez te zabawne. Zarówno charakter Marianny, jak i wspominanego Krzysztofa, chwilami bawi do łez. 

Nie jest to ani dramat, ani komedia,to opowieść o codziennych sprawach, smutkach i radościach kobiety dojrzałej, ale chwilami także trochę zwariowanej.

Powieść polecam szczególnie dojrzałym czytelnikom, myślę, że dla młodszych może okazać się niezrozumiała, a przez to nudna. 

Marianna jest już babcią, więc dynamika tej książki jest specyficzna, co tylko dodaje tej historii uroku ...

1 października 2013

Pewnej zimowej nocy - Simon Sebag Montefiore

 WYDAWNICTWO: MAGNUM

Pewnej jesiennej nocy, płynęłam przy lekturze powieści Simona Sebaga Montefiore, chociaż nie był to rejs niezapomniany, to na pewno przyjemny.

Recenzja zaczyna się romantycznie, bo taki właśnie jest klimat całej książki. Tu nie chodzi o władzę, ani o fakty historyczne, są one tylko tłem dla romantycznych wydarzeń opowiadanych przez autora.

Lata czterdzieste, okres rządów Stalina, śmierć dwójki dzieci. Wypadek czy zamach na dzieci wysokich sowieckich dygnitarzy? - tym pytaniem Montefiore wprowadza nas do swojej powieści. Fabuła maluje się sama, rozgałęziając się na kolejne wątki, od problemów i relacji pomiędzy rosyjską, elitarną młodzieżą, do problemów dotyczących ich rodziców i nauczycieli. Autor bardziej niż na wydarzeniach, skupia się na relacjach, psychice bohaterów.
Choć głównych postaci w książce jest wiele, chciałabym się skupić na Serafimie Romaszkinie, wokół której autor od początku buduje atmosferę pewnej tajemniczości. O Serafimie dowiadujemy się niewiele, poza tym, że ma bardzo znanych rodziców, chodzi do elitarnej szkoły, oraz należy do Klubu Niepoprawnych Romantyków (założonego przez Nikołaszę Błagowa). Początkowo spotykamy się z Serafimą poprzez relacje zdawane przez innych bohaterów. Przyznam się,że ze strony na stronę miałam coraz większą ochotę wejść w myśli tej dziewczyny, poznać tę bohaterkę od wewnątrz. Tajemniczy  wielbiciel Romaszkiny przez większą część powieści pozostaje nieznany, autor wodzi czytelnika za nos. Były takie momenty, kiedy naprawdę byłam przekonana, że wiem, z kim Serafima spotyka się potajemnie, tymczasem Montefiore zupełnie mnie zaskoczył. Przebłyskująca chwilami naiwność Serafimoczki czasami drażni, ale nie na tyle, by zniechęcić do lektury. Nie zapominajmy, że Serafima jest nastolatką, więc pewien stopień naiwności z założenia jej przysługuje.

Myślę, że minusów tej powieści jest mniej niż plusów, ale na kilka z nich jednak zwróciłam uwagę. Przede wszystkim nie podobają mi się opisy scen miłosnych, które albo przybierają formę lekko wulgarną, która ani nie jest zbyt zabawna, ani zbyt życiowa, albo  formą przypominają sceny z taniego romansu.
 

Niemniej jednak książka bardzo mi się podobała i zachęcam do jej przeczytania.