1 października 2013

Pewnej zimowej nocy - Simon Sebag Montefiore

 WYDAWNICTWO: MAGNUM

Pewnej jesiennej nocy, płynęłam przy lekturze powieści Simona Sebaga Montefiore, chociaż nie był to rejs niezapomniany, to na pewno przyjemny.

Recenzja zaczyna się romantycznie, bo taki właśnie jest klimat całej książki. Tu nie chodzi o władzę, ani o fakty historyczne, są one tylko tłem dla romantycznych wydarzeń opowiadanych przez autora.

Lata czterdzieste, okres rządów Stalina, śmierć dwójki dzieci. Wypadek czy zamach na dzieci wysokich sowieckich dygnitarzy? - tym pytaniem Montefiore wprowadza nas do swojej powieści. Fabuła maluje się sama, rozgałęziając się na kolejne wątki, od problemów i relacji pomiędzy rosyjską, elitarną młodzieżą, do problemów dotyczących ich rodziców i nauczycieli. Autor bardziej niż na wydarzeniach, skupia się na relacjach, psychice bohaterów.
Choć głównych postaci w książce jest wiele, chciałabym się skupić na Serafimie Romaszkinie, wokół której autor od początku buduje atmosferę pewnej tajemniczości. O Serafimie dowiadujemy się niewiele, poza tym, że ma bardzo znanych rodziców, chodzi do elitarnej szkoły, oraz należy do Klubu Niepoprawnych Romantyków (założonego przez Nikołaszę Błagowa). Początkowo spotykamy się z Serafimą poprzez relacje zdawane przez innych bohaterów. Przyznam się,że ze strony na stronę miałam coraz większą ochotę wejść w myśli tej dziewczyny, poznać tę bohaterkę od wewnątrz. Tajemniczy  wielbiciel Romaszkiny przez większą część powieści pozostaje nieznany, autor wodzi czytelnika za nos. Były takie momenty, kiedy naprawdę byłam przekonana, że wiem, z kim Serafima spotyka się potajemnie, tymczasem Montefiore zupełnie mnie zaskoczył. Przebłyskująca chwilami naiwność Serafimoczki czasami drażni, ale nie na tyle, by zniechęcić do lektury. Nie zapominajmy, że Serafima jest nastolatką, więc pewien stopień naiwności z założenia jej przysługuje.

Myślę, że minusów tej powieści jest mniej niż plusów, ale na kilka z nich jednak zwróciłam uwagę. Przede wszystkim nie podobają mi się opisy scen miłosnych, które albo przybierają formę lekko wulgarną, która ani nie jest zbyt zabawna, ani zbyt życiowa, albo  formą przypominają sceny z taniego romansu.
 

Niemniej jednak książka bardzo mi się podobała i zachęcam do jej przeczytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.