7 kwietnia 2015

Red Rising. Złota krew - Pierce Brown

Wydawnictwo: Drageus
Kategoria: Fantastyka
Strony: 432
Moja ocena: 6/10

"Darrow jest zwykłym górnikiem w kolonii na Marsie. No, może nie takim zwykłym, bo wykonuje niebezpieczną pracę Helldivera. Jednak należy do najniższej kasty.W dodatku nie ma ambicji, żeby przebić się wyżej, zresztą w jego świecie to zwyczajnie niemożliwe. Człowiek rodzi się i umiera dokładnie w tym samym miejscu, w tym samym układzie. Lecz nagle w życiu Darrowa zdarza się coś, co sprawia, że wszystko staje na głowie, a niemożliwe staje się możliwe. Nieszczęście może człowieka przytłoczyć, ale może też zeń wydobyć niesamowitą energię. Dopiero kiedy chłopak wyrywa się z ciasnych ograniczeń kolonii, zaczyna dostrzegać, jak funkcjonuje świat, w którym przyszło mu żyć. W dodatku może w tym świecie zostać bogiem… a właściwie jednym z bogów. Jednak aby to osiągnąć, musi walczyć, zapomnieć w dużej mierze, kim był przedtem.
źródło opisu: Drageus
Prawdą jest, że Pierce Brown przedstawia uniwersum pełne skrajności. Co więcej, myślę, że rozumiem dlaczego ta książka może się podobać. Rzeczywiście jest napisana z wyobraźnią, warsztat literacki autora jest całkiem niezły jak na dzisiejsze realia. Książka porusza interesujące kwestie, takie jak nanomodyfikacje, biomodyfikacje ludzkiego ciała. Jednak, czytając tę książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu  nieustającego chaosu... oraz banalnego przekazu. 

Myślę, że banalność przekazu to bardzo aktualny problem dla współczesnej literatury, ale szczególnie cierpi na tym fantastyka. Próżno dzisiaj szukać książek choć w połowie tak dobrych, jak "Wyspa doktora Moreau" Herberta George'a Wellsa.

Myślę, że książka "Red Rising. Złota krew" jest skierowana przede wszystkim do niewymagającego czytelnika poszukującego łatwej rozrywki. Aczkolwiek, autor zawarł w książce kilka naprawdę dobrych pomysłów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.