5 maja 2015

Spadkobiercy - William Golding



Uwielbiam takie książki z odzysku. Tak się składa, że ta trafiła w moje ręce przypadkiem. Większość rodzinnych książkowych zbiorów przechodzi przez moje ręce, ponieważ wszyscy wiedzą, jak bardzo lubię czytać. Z jednego z tych zbiorów "wyłowiłam" "Spadkobierców".

Książki Williama Goldinga to prawdziwe perełki. Poza "Władcą Much", autor ma na swoim koncie kilka innych, ciężkostrawnych opowieści. Uważam, że takie ciężkostrawne historie są najlepsze, ponieważ bardzo pobudzają do myślenia.

"Spadkobiercy" to również książka trudna w czytaniu i niełatwa w odbiorze. Wszystkie dzieła Goldinga mają swoją dynamikę, wymagają dużych pokładów cierpliwości od czytelnika, który oczekuje na rozwój akcji. Ma to jednak swoje zalety, ponieważ w tak zwanym "międzyczasie" autor buduje napięcie, jakiego brakuje we współczesnej literaturze. 

Książka opowiada historię zetknięcia się dwóch pierwotnych społeczności. Grupa Neandertalczyków, powracająca wiosną na swoje tereny łowieckie, spotyka nowych przybyszy, zorganizowanych, uzbrojonych w łuki. To ich spadkobiercy, przedstawiciele gatunku Homo Sapiens. To niełatwe spotkanie, jak to zwykle bywa w książkach Williama Goldinga. Spotkanie, które i tym razem opiera się na prawie siły...

Warto przeczytać tę książkę, warto karmić się lekturami ciężkostrawnymi, bo takie nie tylko pozostają nam w pamięci, ale wpływają na rzeczywistość, wywołując czasem zmianę w naszym myśleniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.