30 maja 2015

W. Mokrzycka: Dziewczyna na godzinę. Rozmowa z byłą prostytutką.


Wpisałam z ciekawości tytuł tej książki w wyszukiwarkę, byłam ciekawa, co inni czytelnicy myślą na jej temat. Moją uwagę przykuła opinia jednej z czytelniczek. Z tą opinią, zapoznałam się już po przeczytaniu książki, więc miałam garść własnych przemyśleń, które dała mi lektura.

Czytelniczka niezadowolona z lektury, również dała mi powód do rozmyślań. Zastanawiam się, czego oczekują ludzie po takich lekturach jak "Dziewczyna na godzinę", czy chodzi o tanią sensację, "dreszczyk" emocji, czy o zapoznanie się z czyjąś historią? Czytelniczka, która napisała negatywną opinię, przyznała, że nie podobają jej się wypowiedzi typu "nie wiem", albo "nie chcę o tym rozmawiać". Jednakże... przecież są to zwykłe codzienne sformułowania, których można się spodziewać po osobach, które przeszły wiele w życiu i zamknęły za sobą pewne rozdziały. To nie jest powieść, ani "poczytna sensacyjna historyjka", tylko wywiad, myślę, że dość autentyczny, biorąc pod uwagę, język, charakter i całą strukturę tekstu. W pewnym sensie to zwykła historia, zwykłego człowieka. 

Podzielam jednak pewną wątpliwość, którą wspomniana czytelniczka wyraziła również. Wydaje mi się, że Wiktoria (była prostytutka), która opowiada swoją historię, po przejściu odpowiedniej terapii, nauczyła się mówić o swoim wcześniejszym życiu, w trochę inny sposób, niż przedstawiałaby ją osoba, bez takiego terapeutycznego doświadczenia. 

Rzeczywiście pewne fragmenty tekstu mogą prowadzić do konkluzji, że praca w agencji towarzyskiej nie była taka straszna, a nawet, że w "gruncie rzeczy, nie ma o czym mówić". Myślę, że zamysł autorki był trochę inny, ale nie do końca się to udało. Myślę, że ostateczną konkluzją miał być element wybaczenia sobie, zamknięcia pewnego rozdziału, rozpoczęcia od nowa i wkroczenia w życie z nową energią. Myślę, że miała to być książka dająca siłę innym osobom znajdującym się w sytuacji podobnej do Wiktorii. 

Tymczasem, przez to, że Wiktoria stosunkowo niewiele mówi o swoim życiu z czasów prostytucji, czytelnik odnosi wrażenie, że dziewczyna zamiast zamknąć ten rozdział i przedstawić go "po swojemu", nie ma własnego zdania, co do historii, która ją spotkała, którą ona współtworzyła każdego dnia wychodząc "do pracy".

Jednakże, jest jeszcze druga strona medalu. Osoby zaangażowane w prostytucję po pewnym czasie rzeczywiście ulegają ogólnemu zobojętnieniu, ponieważ jest to dla nich formą radzenia sobie z codziennością, tak działa mechanizm wyparcia, który nie znika wraz z odejściem do prostytucji. 

Mimo wszystko uważam, że w książce zabrakło dobrego zredagowania tekstu, momentami zobojętnienie Wiktorii jest bardzo niejednoznaczne i czytelnik sięgający po tę książkę, rzeczywiście po jej lekturze, może być bardzo zaskoczony konkluzją, która zdaje się z niej wypływać. 

Przeczytać warto, ale bardzo uważnie i raczej z tymi zastrzeżeniami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.