28 czerwca 2015

N. J. Zasada: Kolory życia. 167 wierszy na różne okazje



Sięgnęłam po tę lekturę bez żadnych oczekiwań. Doprowadziła mnie do tej książki zwykła ludzka ciekawość. Najpierw zaintrygowała mnie prosta okładka (nie jest tajemnicą, że bardzo lubię minimalizm), później kilka wyrazów przeczytanych, niby od niechcenia. 

Teraz, po przeczytaniu tej książki staram się wyobrazić sobie jej autorkę. Wyobraźnia podpowiada mi, że jest ona osobą bardzo wrażliwą, ciepłą, refleksyjną i rozmarzoną.

Trudno opisać uczucia, jakie towarzyszyły mi podczas czytania tych wierszy. Na pewno, choć zabrzmi to może nieco dziwnie, poczułam się przytulona lekturą "Kolorów życia". 

Czytam, bardzo wiele książek, ale tylko od czasu, do czasu rzeczywiście trafia się taka lektura, która doprowadza mnie do wzruszeń, porusza, coś w moim życiu powoduje. "Kolory życia" były dla mnie właśnie taką lekturą. 

Warto zajrzeć do tej książki, uważam, że ten, kto poświęci jej choć chwilę, nie będzie w stanie oderwać się od niej, dopóki nie skończy czytać.

A ja, dziękuję autorce, za niezwykłą podróż w świat refleksji i skrywanych głęboko emocji. 

15 czerwca 2015

Komunikat

W ostatnim czasie posty na blogu ukazują się rzadziej, ponieważ trwa studencki "okres rozliczeniowy" i wielkimi krokami zbliża się obrona pracy licencjackiej. Trudno w tym momencie pogodzić to z działalnością blogową. Choć posty będą ukazywały się rzadziej, wszystkie otrzymane książki na pewno zostaną zrecenzowane. Oczywiście, po obronie pracy, posty będą zamieszczane z normalną częstotliwością.

9 czerwca 2015

T. Hipsz: Firma w Internecie, poradnik subiektywny.



Nie jest to typowy poradnik, dlatego, że zwykłe poradniki są zazwyczaj porywające i ubogie w treść merytoryczną. Tym razem jest jednak odwrotnie...

Autor w bardzo rzeczowy sposób opisuje stawianie pierwszych kroków w biznesie internetowym. Książka jest podzielona na trzy części, co ułatwia czytelnikowi skoncentrowanie się na treści odpowiadającej jego oczekiwaniom. 

Część pierwsza poświęcona jest planowaniu, zawiera podstawowe informacje, potrzebne do założenia biznesu w Internecie, oraz traktuje o problemach, nad którymi należy się zastanowić przed założeniem firmy. 

Część druga, to część praktyczna, zawiera pierwsze kroki, jakie należy poczynić, by doprowadzić do realizacji założonych celów. W części trzeciej, czytelnik odnajdzie porady marketingowe oraz porady, jak utrzymać już stworzony biznes. 

Nie jest to książka porywająca, ale bogata w treść merytoryczną. Warto ją przeczytać i wyciągnąć wnioski z przyswojonej treści.

8 czerwca 2015

L. Bardijewska: Baśnie polskie. Janosik



Seria "Baśnie polskie" od razu przypadła mi do gustu. Uważam, że znajomość tradycji (również tej baśniowej) jest ważna. Dobrze jest znać rodzime baśnie i legendy, które kształtowały świadomość poprzednich pokoleń.

Jeżeli zaś chodzi o baśń o Janosiku, wciąż można zastanawiać się nad oceną moralną tego bohatera. Czy okradanie bogatych, po to, żeby obdarować biednych jest czynem chwalebnym? Można się zastanawiać, czy nie jest to wciąż zwykła kradzież, która zasługuje na naganę? 
Medal ma jednak dwie strony. Można interpretować same czyny Janosika w oderwaniu od intencji, ale wtedy taka ocena będzie niepełna. Nie ulega wątpliwości, że intencje bohatera były czyste. Nie chodziło o grabież dla samej grabieży, czy chęć wzbogacenia się, ale o pomoc przyjaciołom (mieszkańcom janosikowej wioski). Trudno nie uznać tego za okoliczność łagodzącą.

Baśnie naprawdę warto znać, choćby dlatego, że w życiu dorosłym wielokrotnie można się nimi posługiwać dla zobrazowania pewnych mechanizmów rządzących światem, czy choćby w celu przedstawienia swoich poglądów. Przykładowo, legenda o Janosiku ma swoje zastosowanie w filozofii Hansa Hermanna Hoppego, gdy mówi on o państwie, które podobnie jak bohater legendy odbiera bogatym, a rozdaje biednym. 

Baśnie są żywe, także w dorosłym życiu. Choć nie ze wszystkimi wartościami przekazywanymi w baśniach się zgadzamy, to na pewno każda taka opowieść przekazuje jakąś mądrość, nad którą warto się zastanowić, i którą można w dorosłym życiu wykorzystywać.

Wydawałoby się, że moja recenzja książki dla dzieci, jest raczej przeznaczona dla dorosłych, niż dla dzieci. Przyznaję, że rzeczywiście tak jest. Zakładam, że odpowiedzialny rodzić, to taki rodzic, który świadomie i refleksyjnie wybiera lektury dla swoich dzieci. To taki rodzic, który dba o jakość przyswajanych przez dziecko treści, bo przecież każda kochająca mama, czy każdy kochający tata, chce dla swojego dziecka najlepiej. 
"Baśnie polskie" to naprawdę świetna i godna polecenia seria, która daje wstępne zapoznanie z naszą kulturą, w szczególności ludową, bo baśnie są przecież przede wszystkim elementem folkloru ludowego, o którym w dzisiejszych czasach zbyt często się zapomina. Dodatkowym atutem książki są ładne ilustracje, a także dodatek w postaci słuchowiska. Zatem historię o Janosiku, dzięki tej książeczce można poznać aż na trzy sposoby: patrząc, czytając oraz słuchając. 
Polecam! ;) 

Nie lubię poniedziałku - czyli jak sobie z tym poradzić?! - teatr telewizji, profesor Bralczyk i Jean Paul Sartre

Dla niektórych poniedziałek jest dniem tragicznym, oznaczającym powrót do pracy, czy szkoły. Co jest takiego w tym felernym poniedziałku, że budzi on powszechną niechęć? Przecież człowiek potrafi się przyzwyczaić do chodzenia do pracy, czy szkoły. No właśnie... Być może to właśnie z powtarzającym się nawykiem mamy problem, a nie z poniedziałkiem jako takim? Może niechęć do poniedziałku bierze się z obawy przed nudą, z obawy, że znów tydzień roboczy będzie wyglądał tak samo. Tymczasem, to przecież właśnie od nas zależy, jak będzie wyglądał nasz dzień, czy tydzień. 
Dzisiaj zaczynam posta, zastanawiając się w jaką stronę pójdzie jego treść. Przyznam szczerze, że ten dzisiejszy wpis jest zupełnie spontaniczny i nieplanowany. W ostatnim czasie zorganizowałam kilka rozdań książkowych i jestem tak bardzo ucieszona zainteresowaniem jakie wywołały, że dalej planuję rozrzucać książki za darmo po mieście. Być może to pomysł całkiem szalony, ale jeżeli umilę komuś poniedziałek w ten sposób, to dlaczego miałabym tego nie robić? Zresztą, mnie samej również sprawia to ogromną przyjemność. ;)
Przed paroma dniami, jeden z kolegów podzielił się ze mną informacją, że na YouTube znaleźć można całą playlistę polskiego teatru telewizji. Bardzo lubię teatr telewizji i kiedy mogę, to oglądam, ale wcześniej nie przyszło mi do głowy, żeby poszukać go również w sieci. Tymczasem, oczywiście, w sieci wszystko znaleźć można, teatr telewizji również. Oto link [klik]. Jeśli umilać sobie poniedziałek, to tylko kulturalnie, a raczej teatralnie. 

Tego samego dnia, w którym wymieniłam się refleksjami na temat teatru telewizji z kolegą, dokonałam również interesującego zakupu. Przyznaję, że stosunkowo rzadko korzystam z mediów informacyjnych, nie mam na to czasu, więc jeśli jakaś informacja nie dotrze do mnie przez newsletter, to albo nie dotrze wcale, albo dotrze z wielkim opóźnieniem.
Choć, o książce profesora Bralczyka trąbią rozmaite media już od jakiegoś czasu, przyznaję, że dowiedziałam się o niej dopiero w dniu, kiedy ujrzałam ją na wystawie naszej uczelnianej księgarni. Kilka sekund później, dokonałam zakupu. 
"500 zdań polskich" to świetna propozycja na umilenie sobie poniedziałku. Choćby dlatego, że profesor Bralczyk, nie tylko w swoich wystąpieniach, ale także w swoich tekstach prezentuje się jako człowiek przesympatyczny i językowo przebiegły. Zawsze fascynuje mnie wielka świadomość, z jaką posługuje się on naszym językiem. Niektóre wystąpienia profesora Bralczyka są niczym gra słów, a dobrze grać językiem potrafi tylko ten, kto się na nim naprawdę zna. Inspirujący jest sposób, w jaki profesor Bralczyk wykorzystuje swoją wiedzę teoretyczną w praktyce. Dodatkowo, zawsze zdaje się on posługiwać językiem w sposób zdystansowany, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru.

Cóż, ktoś mógłby pomyśleć, że uprawiam tutaj jakiś rodzaj idolatrii, ale najzwyczajniej w świecie, wielką sympatią darzę pana profesora i z miłą chęcią słucham jego wykładów, choć niestety nie miałam jeszcze okazji słuchać ich "na żywo". 

Kolejną propozycją na poniedziałek jest... Ciekawa jestem co. Przyznaję, że ten post to prawdziwy potok myśli. Za wiele w ostatnim czasie miałam obowiązków w życiu nieinternetowym, i czasami trudno jest to godzić i wychodzą z tego takie właśnie potoki. 
Może na koniec, pozostając w konwencji teatralnej, spektakl teatralno-filozoficzny, który parę miesięcy temu zrobił na mnie niemałe wrażenie, które jest we mnie do dziś. 
To samo wrażenie, nakazuje przyjrzeć się bliżej egzystencjalizmowi francuskiemu, a w szczególności filozofii Jeana Paula Sartre'a. Parę miesięcy temu zachwycił mnie film "Przy drzwiach zamkniętych" (Huis clos) zrealizowany na podstawie sztuki tego filozofa. W tej sztuce, Jean Paul Sartre prezentuje swoją osobliwą wizję piekła, którą sprowadzić można do stwierdzenia, że "piekło to inni". Właściwie, nie chciałabym się na temat tego filmu rozpisywać, ponieważ chyba nie sposób opisać wrażenie, które na mnie wywar. Każda próba takiego opisu byłaby niepełna. 
Zamiast tego, zachęcam do obejrzenia filmu. Niestety na YouTube można znaleźć tylko wersję z niemieckimi napisami, ale myślę, że internetowi poszukiwacze skarbów "dogrzebią się" do wersji z polskim lektorem. 
Życzę wszystkim owocnego tygodnia! ;)
#teatrtelewizji
#profesorBralczyk
#JeanPaulSartre
#NieLubięPoniedziałku


6 czerwca 2015

WEŹ KSIAŻKĘ DLA SIEBIE: Wielkie Uwolnienie

Za chwilę uwolnię kolejne książki. Tym razem jednak, nie podając dokładnie miejsca uwolnienia. ;)  Bardzo ucieszył mnie fakt, że wczoraj w parku, w niecałą godzinę zniknęły wszystkie moje książki. Mam nadzieję, że i dzisiaj będzie podobnie. Wszystkim szczęśliwym znalazcom życzę miłej lektury! ;)

Bóg wie, że wyglądu się nie wybiera - Carl Koch, Joyce Heil


Tytuł tej książki jest bardzo osobliwy. Na początku coś się we mnie zagotowało i pomyślałam "jak to nie?". Potem jednak, dokonałam głębszej refleksji i stwierdziłam, że rzeczywiście tak jest, wyglądu się nie wybiera, wybiera się tylko rozmaite maski, które się przybiera na co dzień. Tylko po co nam maski?

No właśnie, po głębszej refleksji okazuje się, że "po nic", a jednak mimo tego, wielu ludzi poświęca wiele wysiłków na to, aby upodobnić się do kogoś innego. Tymczasem, naprawdę warto skoncentrować się na tym, aby realizować w życiu jak najlepszą wersję siebie. 

Miałam kiedyś taką koleżankę, która tak bardzo wyspecjalizowała się w zakładaniu masek, że nikt ze znajomych nie potrafił powiedzieć, jak ona naprawdę wygląda. Zazwyczaj nakładała na twarz bardzo grubą warstwę makijażu. Myślę, że gdyby przeszła dziś obok mnie na ulicy, bez tego mocnego makijażu, który codziennie nosiła na twarzy, nie byłabym w stanie jej rozpoznać. 

Dla niektórych, jej postawa była obiektem drwin i żartów, ale człowiek, który tak bardzo koncentruje się na zasłonięciu swojej twarzy, przybraniu maski, musi mieć poważny problem z samoakceptacją, nawet jeżeli sobie tego nie uświadamia. Pamiętam, ją jako osobę wrażliwą, która miała wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, jeśli tylko ktoś zechciał posłuchać. Zawsze była niezwykle sympatyczna i życzliwa w kontaktach z innymi, trudno powiedzieć, dlaczego tak wielką wagę przywiązywała do tej maski, która na dodatek, bardzo ją postarzała.

Ja natomiast byłam jej kompletnym przeciwieństwem. Zwykle nie przywiązywałam przesadnej wagi do makijażu, nawet teraz bardzo często chodzę bez niego, ponieważ najbardziej na świecie cenię sobie wygodę i wprost uwielbiam, czuć na swojej twarzy deszcz i nie myśleć o tym, że "coś mi się zaraz rozmaże".

Kiedy szłyśmy razem.... Moja koleżanka zdawała się być dużo starsza ode mnie, podczas gdy tak naprawdę, to ja byłam starsza od niej o cztery lata. O czym to świadczy? Przede wszystkim o tym, że młode dziewczyny bywają łatwowierne i wydaje im się, że upodobnienie się do jakiejś gwiazdy filmowej, czy telewizyjnej jest najlepszym, co może je spotkać. To przykre, bo wzorce jakie stawiają przed sobą, są zwykle bardzo wyidealizowane, dlatego, że postacie znane ze szklanego ekranu, zazwyczaj mają za sobą wiele operacji plastycznych (o ich szkodliwych skutkach wciąż za mało dzisiaj się mówi).

Za mało myślimy o tym jacy fizycznie jesteśmy, a zbyt wiele o tym, jacy powinniśmy być. Wydawałoby się, że zamiast pisać recenzję książki opisałam jakąś własną historię, tymczasem, o tym właśnie jest ta książka. Składa się z wielu historii różnych ludzi, których ukształtowały różne przeżycia, a którzy z jakichś powodów mieli problem z zaakceptowaniem siebie. Piszą o tym, jak cudowny był dla nich moment samoakceptacji i jak wiele rzeczy w ich życiu, zmieniło się na lepsze.

Nie jest to kolejny poradnik w stylu "schudnij z nami w 10 minut", ale książka, która dociera do źródeł. Jeżeli zapoznanie się z nią, stanie się dla kogoś pierwszym krokiem do samoakceptacji, to naprawdę warto ja przeczytać i poddać się chwili refleksji.

5 czerwca 2015

Uwalniam książki!

Już za chwilę, na ławce w parku Milenium, przy ulicy Leszczyńskich w Gdańsku, zostaną uwolnione następujące książki. Szczęśliwym znalazcom życzę miłej lektury ;) 

3 czerwca 2015

WEŹ KSIĄŻKĘ DLA SIEBIE: Uwalniam książki! Bookcrossing na UG, na Wydziale Nauk Społecznych.


Jakiś czas temu wspominałam, że przymierzam się do akcji bookcrossingowych. Nie zrezygnowałam z tego pomysłu.
Już jutro, na Wydziale Nauk Społecznych, na Uniwersytecie Gdańskim, uwalniam dwie książki widoczne na zdjęciach. 
Półka, na której pozostawię książki znajduje się na poziomie 300, nieco dokładniejszy jej opis znaleźć można tutaj [klik]. Do półki stosunkowo łatwo jest trafić, bo znajduje się w głównej części budynku, nie zaś w bocznych korytarzach. 

Jeżeli chcecie obserwować uwalniane przeze mnie książki, możecie odnaleźć mój profil [tutaj]. Przypominam, że bookcrossing jest oparty na idei wędrującej książki. Po przeczytaniu, zachęcam do podrzucenia książek w inne miejsce i zarejestrowania w sieci ich dalszej drogi.

2 czerwca 2015

Podjęcie współpracy z wydawnictwem Jedność

http://jednosc.com.pl/index.php?cPath=14
 Z radością oświadczam, że w dniu wczorajszym podjęłam współpracę z wydawnictwem Jedność. Najbardziej zainteresowała mnie oferta wydawnicza dla dzieci.

http://www.jednosc.com.pl/Z radością informuję, że wkrótce ukażą się na moim blogu pierwsze recenzje książek dla dzieci, z tego wydawnictwa. Zdradzę, że będą to książki z serii "Baśnie Polskie".

1 czerwca 2015

Nie lubię poniedziałku- czyli jak sobie z tym poradzić?!- WEŹ KSIĄŻKĘ DLA SIEBIE: ALFIE - KOT WIELORODZINNY- RACHEL WELLS

#Konkurs od wydawnictwa #Amber, na umilenie #poniedziałku wszystkim #dzieciom, #małym i #dużym.



Aby wygrać książkę, należy opisać najzabawniejszą historię, jaka przydarzyła się Tobie i Twojemu zwierzakowi. Odpowiedź na pytanie, wraz z danymi do wysyłki nagrody należy przesłać na adres: wezksiazkedlasiebie@gmail.com .  W tytule maila proszę wpisać hasło "Alfie, kot wielorodzinny - Rachel Wells".

Trzy najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone książką.
Konkurs trwa do 10.06.2015, do godziny 14.00, zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej drogą mailową, najpóźniej dwa dni po zakończeniu konkursu. Życzę wszystkim powodzenia! ;)

Nie zbieram otrzymanych adresów i danych osobowych. Są one niezbędne jedynie do niezwłocznej wysyłki nagrody. Nie będą wykorzystywane do innych celów, niż przesłanie nagrody.
Fundatorem nagród jest wydawnictwo 
http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/powiesc-obyczajowa/alfie--kot-wielorodzinny,p996555247