20 lipca 2015

Ch. Guillebeau: Niskobudżetowy startup. Zyskowny biznes i życie bez frustracji.


Zawsze ciekawa jestem książek, które obiecują więcej niż są w stanie zapewnić. Autorzy takich książek zazwyczaj korzystają z bardzo banalnych recept na sukces, które każdy może tak naprawdę znaleźć wewnątrz siebie. Jedyne, co tak naprawdę wystarczy zrobić, to być zaangażowanym i pracować ciężko, oraz nieustannie uczyć się na błędach. 

Niezwykłe powodzenie, jakim cieszą się tego typu książki, wynika przede wszystkim z tego, że wielu ludzi oczekuje, iż ktoś wskaże im prostą ścieżkę do sukcesu. Dlatego już w tytule autor składa obietnicę życia bez frustracji, która jest przecież bardzo łatwym chwytem marketingowym, na który nabierze się niejeden poszukiwacz sposobu na to "jak zarobić, by się nie narobić".

Cóż... książkę czyta się całkiem... interesująco. Jednakże temat jest moim zdaniem przegadany. Uważam, że z 350 stron, spokojnie dałoby się zrobić 50 bez żadnej szkody na treści. Za dużo w niej jest opowiastek inspiracyjnych, które tłumaczą te same zalecenia po 150 razy. Całą książkę można by było streścić jeszcze bardziej, jeśli włączyć w nią filozofię. Treści przedstawione w książce są mieszaniną metody geometrycznej Kartezjusza, postawy życiowej stoików i poglądu na kapitalizm reprezentowanego przez Karola Marksa. Wystarczyłoby opisać problem na kilka stron maszynopisu i dodać kilka wykresów.

Książka nie jest zła, ale uważam, że historyjek inspiracyjnych jest zdecydowanie za dużo. Ileż można się inspirować, tym, co ktoś inny osiągnął? Bywa, że kończy się tylko na inspiracji, bo na własne działanie brakuje sił. Dlatego lepiej tego typu książki czytać z... przymrużeniem oka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.