31 sierpnia 2015

Windy Dryden: Nie dać się zmanipulować, kiedy inni obwiniają Cię o własną frustrację.


Książka Windy'ego Drydena to nie tylko poradnik, ale również podręcznik terapii poznawczo-behawioralnej. Ważne jest to, że czytelnik nie znajdzie tutaj gotowego przepisu na życie (i całe szczęście, bo obawiam się, że taki nie istnieje). Windy Dryden daje swoim czytelnikom do ręki narzędzia. Jak w znanym taoistycznym przysłowiu, nie daje głodującemu wyłowionej ryby, ale podaje wędkę. 

Doświadczenie pokazuje, że to najlepsza metoda. Metodą prób i błędów człowiek uczy się najwięcej. Postępowanie według jakiegoś odgórnie narzuconego schematu, bez znajomości reguł i bez zrozumienia, jest jedynie odhaczaniem czynności na liście rzeczy do zrobienia. Zresztą, generalnie trudno jest przekonać kogokolwiek, do czegokolwiek, bez wytłumaczenia mu "dlaczego to, a to, jest wartościowe". Autorzy poradników, które najlepiej się sprzedają, zwykle omijają pytanie "dlaczego?" albo pytanie "jak". Bo i po co je zadawać, skoro ludzie mają swoich idoli i pierwszy lepszy argument z autorytetu staje się dla nich prawdą objawioną. W tym wewnętrznym cudzie pomaga często zdjęcie idola na okładce. 

Windy Dryden, nie dodał swojego zdjęcia na okładce, po prostu napisał książkę o tym, na czym się zna i w czym się specjalizuje. Moim zdaniem, zazwyczaj tak jest, że wokół dobrych książek najmniej jest szumu, ponieważ one tego szumu po prostu nie potrzebują. Co drugi polski celebryta pisze książkę, która nadaje się albo na podpałkę do kominka, albo na papier do wykładania kosza na śmieci. Celebryta zazwyczaj pisze poradnik, bo przecież kto ma radzić jak nie ten, którego wszyscy znają, a to, że on sam może nie znać się na tym, o czym pisze, zdaje się być dla niego kwestią drugorzędną.

Dlatego warto czytać książki fachowców. Książka Drydena, jest moim zdaniem taką właśnie publikacją. Ważne jest, że autor nie chce przede wszystkim doradzać, ale też czegoś nauczyć i w przystępnym języku podzielić się swoją wiedzą z zakresu terapii poznawczo-behawioralnej. Każde zagadnienie autor zakończył historyjkami, które mają na celu zobrazowanie danego problemu. Jest to o tyle dobre, że czytelnik, który dotąd nie miał żadnego kontaktu z terapią poznawczo-behawioralną, będzie sobie w stanie wyobrazić na czym ona mniej więcej polega. Choć w ramach terapii poznawczo-behawioralnej można wyróżnić rozmaite nurty, mają one pewną wspólną ramę, którą czytelnik po lekturze tej książki będzie w stanie wychwycić.

Wszystko to jednak zostaje wyjaśnione w ramach problemu poczucia winy. Autor wziął pod rozwagę sytuacje, kiedy inni obwiniają nas o swoje własne frustracje. Myślę, że sumienne przeczytanie tej książki, może zapobiec wielu kłótniom, jak i sprzyjać szybszemu zrozumieniu sytuacji w czasie konfliktów, nieporozumień, czy typowego przerzucania odpowiedzialności z jednej osoby, na drugą.

29 sierpnia 2015

Sándor Márai: Cztery pory roku


Dziś rzadko zastanawiamy się nad biegiem czasu, nad biologicznym rytmem życia. Zwykle pozwalamy mu upływać niezauważenie, a czasem nawet staramy się go na siłę zatrzymać. Rzadko kiedy kontemplujemy chwilę teraźniejszą, a jeszcze rzadziej wspominamy chwile minione. Jakby wygodniej nam było udawać, że życie jest wieczne.
Sándor Márai (11.04.1900 - 21.02.1989) zastanawiał się nad czasem i nad chwilą teraźniejszą, dał temu wyraz w zbiorze miniatur "Cztery pory roku". Zbiór podzielony jest na dwanaście części odpowiadających kolejnym miesiącom. Każdy miesiąc, zdaniem węgierskiego pisarza, ma swoją melodię. Melodię, która jest dlań charakterystyczna. Melodię, którą autor stara się opisać we wstępie do każdej części zbioru. 
W tomiku znalazły się miniatury o oczach niebieskich, o Tomaszu Mannie, opisy przeżyć wewnętrznych Sándora Márai, oraz wiele, wiele innych. A wszystko to jakby rutynowe, jakby cykliczne, jak zmieniające się na okrągło pory roku.
Warto poświęcić chwilę na kontemplację nad upływem czasu, na przeżywanie chwili teraźniejszej i wspominanie tego, co minione. "Cztery pory roku" Sándora Márai to zaproszenie do takiej refleksji.

27 sierpnia 2015

Łamigłówki mądrej główki: 50 zadań na poprawienie sprawności umysłowej 7-9 lat


Po raz kolejny przeglądam tę książkę i jestem absolutnie zachwycona. To naprawdę świetny zbiór zadań wspomagający rozwój dziecka. Rodzice nie powinni się długo zastanawiać nad kupnem tej książki. 

Zadania są podzielone na 9 części tematycznych:
  1. Spostrzegawczość
  2. Obliczanie
  3. Logiczne myślenie (ku mojej uciesze ta część zawiera najwięcej zadań)
  4. Wnioskowanie
  5. Porównywanie ilości
  6. Obliczanie - określanie pozycji
  7. Ciągi logiczne
  8. Obliczanie - logiczne myślenie
  9.  Rozszyfrowywanie
Warto zaznaczyć, że jest to zbiór zadań przyjazny dla dziecka. Zawiera ciekawe ilustracje i zdecydowanie sprzyja budowaniu w dziecku twórczej ciekawości. 

Jeśli zmieniłabym coś w tej książce to tytuł i uśmiechnęłabym tego chłopczyka na okładce, który wydaje się zakłopotany. Zmieniłabym tytuł dlatego, że słowo "poprawienie" może sugerować, że ze sprawnością umysłową właściciela książki jest coś nie tak, jeżeli musi ją poprawiać. Warto by słowo "poprawienie" zamienić na "rozwijanie", ma ono przecież zupełnie inny wydźwięk i kojarzy się pozytywnie. Jak wspomniałam, uśmiechnęłabym chłopczyka z okładki, ponieważ przy rozwiązywaniu zadań, czy podejmowaniu się jakiegokolwiek zadania w życiu dorosłym, bardzo ważne jest pozytywne nastawienie.

Jest to taki drobny mankament, ponieważ nie ocenia się książki po okładce. Zwłaszcza jeśli ma ona tak bogate wnętrze. Jest to zbiór zadań zarówno dla chłopców, jak i dla dziewczynek. Każde dziecko znajdzie w nim coś interesującego dla siebie, a przy okazji będzie się rozwijać. 

Na końcu książki znajduje się informacja dla rodziców i nauczycieli, w której opisano jakie umiejętności rozwijają zadania umieszczone w książce. Na końcu umieszczono również krótki poradnik dotyczący tego, w jaki sposób należy z tej książki korzystać. 

Choć na okładce jest napisane, że jest to zbiór zadań dla dzieci od 7 do 9 lat, nie należy się tego sztywno trzymać. Niektóre dzieci kształtują pewne zdolności szybciej. Po przejrzeniu tej książki rodzic sam powinien ocenić, czy jego dziecko jest już gotowe na rozwiązywanie tego typu zadań, czy jeszcze nie.

Zdecydowanie polecam tę publikację, uważam, że dzieci już od najmłodszych lat potrzebują materiałów dydaktycznych, które będą im dostarczane nie tylko przez szkołę, ale przede wszystkim przez rodziców.

Yves Boulvin: 100 dróg do uwolnienia się od swoich lęków


A dzisiaj proponuję książkę na ukojenie. Takie narzędzie terapeutyczne dla każdej zagubionej duszyczki. Autor przedstawił w tej niewielkiej publikacji aż 100 lęków. Każdy rozdzialik zawiera opis lęku z perspektywy osoby przeżywającej lęk, oraz zneutralizowanie tego lęku w postaci opisu bardziej zdystansowanego. Przejście między tymi opisami jest płynne. Przypomina trochę morską falę, która najpierw jest gwałtowna i niebezpieczna, by zamienić się w łagodną i spokojną, gdy dopływa do brzegu plaży.

Nie oszukujmy się, każdy ma jakieś lęki, a więc każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie. Choć wątpliwe jest to, że życie bez żadnego lęku jest możliwe, na pewno można nad nim w jakimś stopniu zapanować. W tym jest pociecha dla wszystkich zalęknionych! 

Ta książka na pewno zagości na stałe na mojej półce i będę po nią sięgać w sytuacjach stresowych, naprawdę warto. Tym, którzy lubią śmiać się ze swoich lęków i z psychoanalizy polecam film Woody'ego Allena "Zellig". ;) 

26 sierpnia 2015

Podjęcie współpracy z Wydawnictwem Bis!

http://www.wydawnictwobis.com.pl/
Z każdym dniem przekonuję się, że sierpień to naprawdę świetny miesiąc dla bloga. Wkrótce mój dom zostanie zalany książkami, a strona recenzjami. Trudno o większe szczęście dla mola książkowego ;)

W dniu dzisiejszym (26.08.2015) zawarłam współpracę z wydawnictwem Bis, a to oznacza więcej literatury dziecięcej i więcej literatury kobiecej.

Dominika Budzińska: Pani Nikt


To książka o kobiecie, która z dnia na dzień straciła wszystko. Wszystkim była dla niej praca i posada Pani Prezes w sprawnie funkcjonującej firmie. W dniu zwolnienia z pracy, Agata zdaje sobie sprawę z tego, że dotąd jej życie było wypełnione jedynie pracą. Główna bohaterka w pogoni za karierą odebrała sobie czas na to, by emocjonalnie dojrzeć. Nadmiar obowiązków sprawił, że kontakty z rodziną rozluźniły się. Wszystko zaczyna się zmieniać od dnia utraty pracy, i tym razem Agata, po telefonie siostry, postanawia odwiedzić rodzinny dom...

"Pani Nikt" umiliła mi wczorajsze pochmurne popołudnie. W dobrym momencie sięgnęłam, po tę lekturę. Wiatr i nieprzyjemna pogoda, sprzyjały zaczytywaniu się w marudne rozterki głównej bohaterki. Agata swoim zachowaniem, w niczym nie przypomina kobiety przed czterdziestką. Jej rozterki raczej nie współgrają z wiekiem. Swoim zachowaniem przypomina raczej rozchwianą emocjonalnie nastolatkę, która nigdy nie miała okazji aby dojrzeć. Jest marudna, gwałtowna, jak gdyby nigdy nie zakończył się u niej okres dojrzewania. 

Mijają dni i miesiące, Agata zapisuje wszystko skrupulatnie w pamiętniku, a jej sposób myślenia stopniowo ulega zmianie. Z zatwardziałej singielki, zmienia się w kobietę rodzinną, szukającą w sobie dawno zapomnianej delikatności. 

Ta lektura dała mi wczoraj wiele śmiechu, choć myślałam już, że pogoda doszczętnie zepsuła mój na strój. To świetna książka na takie wieczory jak wczorajszy, albo na podróż lub weekendowy wyjazd.

Podjęcie współpracy z wydawnictwem Czytelnik



Sierpień okazał się dla mnie świetnym miesiącem. Nie tylko z okazji zmian na blogu, ale przede wszystkim dlatego, że skutecznie poszerzam swoją listę czytelniczą. 
http://www.czytelnik.pl
 W dniu 25.08.2015 podjęłam współpracę z wydawnictwem Czytelnik. Pierwsza książka, jaką zrecenzuję dla tego wydawnictwa to: 
Recenzja ukaże się niebawem, zachęcam do obserwowania strony! ;)

25 sierpnia 2015

Korneliusz Policki: Sztuka mądrego życia... Filozofia mądrości J. I. M. Bocheńskiego


W ostatnim czasie książki towarzyszyły mi głównie w podróży. Zdjęcie zostało zrobione w ogrodzie dendrologicznym w Wirtach. Bardzo lubię to miejsce i  przez ostatnie lata zdarza się tak, że odwiedzam je co roku. 

Najlepsze miejsca do czytania książek, to moim zdaniem lasy, łąki, pola. Wszystkie okolice, które można uznać za naturalne odskocznie od miejskiego zgiełku. Kiedy wezmę ze sobą książkę w takie miejsce, nikt, ani nic mnie nie rozprasza, a przy okazji czerpię energię ze świeżego powietrza. Jak już mówiłam, wyznaję zasadę #GreenIsGood , stąd też pochodzi moje upodobanie do lasów.

Wybrałam książkę Korneliusza Polickiego, ze względu na swoje zainteresowanie filozofią Bocheńskiego. Mam za sobą lekturę "100 zabobonów" oraz "Podręcznika mądrości tego świata", ale w najbliższym czasie zamierzam powiększyć tę listę. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, czy nie uczynić twórczości Bocheńskiego elementem mojej pracy magisterskiej. W najbliższym czasie zamierzam przeszukać pod tym kątem teksty źródłowe, dopiero po takim przeszukaniu będę mogła tak naprawdę podjąć decyzję. 

"Sztuka mądrego życia..." oczywiście bardzo mi się spodobała. Zachęciła mnie również do głębszego zapoznania się z twórczością Arthura Schopenhauera, który urodził się w moim rodzinnym mieście, czyli w Gdańsku. W każdym rozdziale książki, autor prezentuje najpierw stanowisko Schopenhauera w danej sprawie (książka jest podzielona na grupy tematyczne), a następnie dokonuje zestawienia ze stanowiskiem J. M. Bocheńskiego. Jednakże, głównym myślicielem tej książki, pozostaje Bocheński. 

Głównie znaleźć tu można aforyzmy Bocheńskiego, ale także anegdotki z życia opowiadane na wykładach. Bardzo lubię aforyzmy, ponieważ krótkość formy wymusza na nich konkretność i wyrażenie myśli bez okraszania jej zbędnymi monologami. 

Filozofia Bocheńskiego, na tyle, na ile zdążyłam ją poznać, wydaje mi się taka konkretna, wartościowa i codziennościowa, nieoderwana od ziemi. Choć, sam filozof od ziemi odrywał się często, ponieważ jego pasją było pilotowanie samolotów.

We współczesnej filozofii są takie tendencje, które działają mi na nerwy. Jedną z tych tendencji jest przesadne słowotwórstwo, które czasami jest tak bardzo wymuszone, że nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Nie lubię też tendencji do odrywania filozofii od życia codziennego i budowania sztucznych barier między filozofią, a życiem codziennym. Nie lubię też tendencji niektórych filozofów, do roszczenia sobie praw do "rozdawania filozoficzności". Tak, jakby, rzeczywiście mieli oni moc określania, co można uznać za filozoficzne, a co nie. Niektórzy tak bardzo przywiązani są do etykiet i pewnej... akademickiej pychy, że już samo nazwanie filozofem Lema, Gombrowicza czy Wellsa, jest dla nich poniżającym ciosem w twarz. 

W twórczości Bocheńskiego podoba mi się bezkompromisowość i autentyczność, oraz taka... bezpośrednia swojskość wypowiedzi, a tym samym lekkość, która z tych wypowiedzi emanuje. Niektórzy, aby się wypowiedzieć potrzebują zbudować wokół samych siebie, niemalże religijną otoczkę, tymczasem Bocheński po prostu był sobą i nie owijał w bawełnę. 

Zestawienie, jakiego dokonał Korneliusz Policki, bardzo mnie zainteresowało i dało mi nowe spojrzenie na twórczość Bocheńskiego. Już wkrótce, na moim blogu będzie można przeczytać kolejną recenzję książki Korneliusza Polickiego, zachęcam do obserwowania strony.

24 sierpnia 2015

Podjęcie współpracy z Wydawnictwem Literackim

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

Z radością informuję, że dnia 21.08.2015 podjęłam współpracę z Wydawnictwem Literackim. Już wkrótce na blogu ukażą się pierwsze recenzje.

Z niecierpliwością czekam na przesyłkę od Wydawnictwa Literackiego ;)

Ryszard Paluch: Niewysłuchana cisza... Rozmowa z ks. Krzysztofem Wonsem


Dzisiaj wśród księży jest naprawdę dużo gwiazdorów, jedni są po jasnej stronie mocy, inni po ciemnej. Można gwiazdorzyć na różne sposoby, tak samo, jak wiele jest celebrytów antykościelnych, wiele jest też celebrytów kościelnych. Nie przepadam za tzw. katocelebrytami, tak samo jak za innymi gwiazdorami, i właśnie dlatego sięgnęłam po tę książkę. 

Często czytam książki ks. Wonsa i to, co mnie nieustannie w nich ujmuje, to niezwykła skromność autora. Ta skromność sprawia, że pisane przez niego słowa, myśli, refleksje na temat Słowa Bożego, pojawiają się jako pierwsze przed czytelnikiem. Osoba księdza gdzieś znika, a on sam pełni rolę pośrednika. Relacja, która się wytwarza między czytelnikiem a autorem, jest relacją wspólnego poznawania. 

Podobne refleksje miałam czytając wywiad Ryszarda Palucha z ks. Krzysztofem Wonsem. Tym razem również miałam wrażenie, że osoba księdza jest tam gdzieś ukryta, nie wyłania się na pierwszy plan, a on sam po prostu wypowiada się z wiarą.

Choć rozmówcy podejmują tematy trudne, nie odwracają się od codzienności i jakiejś takiej, ludzkiej zwyczajności. Ta zwyczajność w żaden sposób nie upraszcza poruszanych problemów, ale pogłębia refleksję nad nimi. 

Warto przeczytać tę książkę i poświecić choć trochę czasu tematom duchowym, które często umykają nam w natłoku codziennych obowiązków. Nie potrafię powiedzieć czegoś więcej o tej książce, jak tylko tyle, że zakończyłam ją czytać z przekonaniem, że to była bardzo wartościowa lektura, która postawiła przede mną nowe pytania i refleksje.

Podjęcie współpracy z wydawnictwem Siedmioróg

http://www.siedmiorog.pl/
Z radością informuję, że w piątek (21.08.2015) podjęłam z współpracę z wydawnictwem Siedmioróg. Tym samym, recenzje książek przeznaczonych dla małych czytelników, będą częściej ukazywały się na blogu. Oczekuję z niecierpliwością na pierwszą paczkę od wydawnictwa.

22 sierpnia 2015

Ks. Rafał Masarczk SDS: Granice relatywizmu w filozofii moralności


Nietrudno się domyślić, że zamówiłam tę książkę z racji swoich ogólnych zainteresowań filozoficznych. Wcześniej miałam ograniczoną styczność z filozofią Marii Ossowskiej, dlatego przyznaję, że ta lektura nie była dla mnie łatwa.

Autor w interesujący sposób prezentuje poglądy Marii Ossowskiej w kontekście relatywizmu moralnego. Choć nie jest to łatwa lektura, to warto po nią sięgnąć. W pierwszej części książki, ks. Rafał Masarczyk prezentuje rozróżnienia pojęciowe, które są stosowane w dalszej części lektury.  Druga część książki stanowi rozszerzenie części pierwszej w oparciu o początkowe rozróżnienia. Autor nie tylko prezentuje poglądy Marii Ossowskiej, ale również dokonuje oceny krytycznej i dzieli się z czytelnikiem swoimi własnymi przemyśleniami.

Jest to książka typowo specjalistyczna, przeznaczona dla tych, którzy zajmują się filozofią Marii Ossowskiej. Niemniej jednak, książka zachęciła mnie do szukania u źródeł. Zatem może ona stanowić również inspirację do sięgnięcia po książki Marii Ossowskiej. 
 Krótko o Marii Ossowskiej:
  • ur. 26.01.1896, zm. 13.08.1974
  • zarys zainteresowań: etyka, etologia, socjologia moralności 
  • uczennica Tadeusza Kotarbińskiego
  • jej uczeń: Leszek Kołakowski


20 sierpnia 2015

Przebudowa bloga, kolejny etap: Strona na Facebooku

https://www.facebook.com/pages/Znajd%C5%BA-ksi%C4%85%C5%BCk%C4%99-dla-siebie/975987385776051?view_public_for=975987385776051

Przebudowa bloga ruszyła pełną parą, od tej pory można obserwować stronę również przez Facebooka. Aby przejść na facebookowy profil strony wystarczy kliknąć w zdjęcie, albo w jeden z przycisków społecznościowych po lewej stronie bloga.

Lifestyle: Organizacja miejsca pracy... Jak nie utonąć w morzu książek do recenzji?

http://gallery.photographyreview.com/showphoto.php?photo=196479&title=tulips&cat=500

Początki recenzenckie są naprawdę przyjemne. Na początku współpraca opiera się na kontaktach z jednym lub dwoma wydawnictwami, a tytuły książek do przeczytania można swobodnie przechowywać w głowie. Z czasem lista książek do przeczytania rozrasta się do naprawdę ogromnych rozmiarów, ale wtedy nie należy popadać w panikę, tylko wzmocnić swoją efektywność od strony organizacyjnej.

Moja pierwsza zasada recenzenckiej organizacji pracy sprowadza się do oddzielenia książek przeznaczonych do recenzji, od innych książek posiadanych i wcześniej zrecenzowanych. Przeznaczyłam sobie osobną półkę na książki do recenzji, to pozwala mi kontrolować ilość książek do zrecenzowania. Po zrecenzowaniu książka zwalnia miejsce na półce, i trafia na regał z książkami przeczytanymi/zrecenzowanymi. 

Z racji tego, że zdarza mi się przechowywać książki np. w torbie, ponieważ zwykle zabieram ze sobą jakąś lekturę, na półce z książkami do recenzji trzymam również ich listę. Książki zapisane są w kolejności, w jakiej je otrzymałam. Mam swój system, wedle którego recenzuję, a który pozwala mi zachować porządek. Zawsze recenzuje książki w takiej kolejności, w jakiej je otrzymałam. Kiedy otrzymuję po kilka książek od każdego z wydawnictw, zdarza mi się recenzować np. po pierwszej pozycji z każdego wydawnictwa, potem po drugiej itd. 

Warto mieć swój własny system, ponieważ lepsza organizacja pracy daje lepszą wydajność. System nie tylko pomaga zachować porządek na stronie, ale również umożliwia tzw. "bycie w porządku" wobec wydawnictw, dla których recenzujemy książki.

Kolejna ważna zasada recenzencka brzmi: Tylko jedna książka na raz. Wychodzę z założenia, że minimalizm gwarantuje porządek myśli. Choć czytając dwie książki na raz jesteśmy w stanie oddzielić od siebie ich treść, nasze myśli nie koncentrują się na jednej, ale na kilku książkach na raz. Przemyślenia odnośnie książek są bardziej rozwiane i zapoznajemy się z ich tematem tylko powierzchownie. Zasada "Jedna książka na raz" powoduje, że jesteśmy w stanie naprawdę zagłębić się w lekturę i bardziej ją przemyśleć. 

Jeżeli chodzi o samą treść recenzji, nie należy naśladować innych recenzentów, ponieważ zawsze sztucznie to wygląda. Należy pisać zawsze od siebie i w swoim własnym stylu, który będzie się kształtował wraz z każdym napisanym słowem. Kopiowanie czy stylizowanie siebie na kogoś innego, zawsze jest nieautentyczne, i nie rodzi sympatii czytelników. Możecie mi wierzyć, lub nie, ale naprawdę w takich tekstach widać sztuczność gołym okiem.

Po opublikowaniu recenzji, kolejnym etapem jest publikowanie jej na stronach zewnętrznych. Nie ma sensu za każdym razem szukać portali zewnętrznych poprzez wyszukiwarkę. Dużo czasu można zaoszczędzić dodając do zakładek linki do portali, na których istnieje opcja zrecenzowania książki. Wtedy umieszczanie recenzji na stronach zewnętrznych zajmuje zaledwie kilka minut. 

Ważne jest również, aby mieć pod kontrolą portale społecznościowe. Czasami potrafią one płatać figle. Choć mam ustawioną opcję automatycznej publikacji postów na Google+, nie zawsze ona działa. Dlatego warto do swoich zakładek dodać również, wszystkie swoje konta na portalach społecznościowych, aby łatwo przełączać pomiędzy oknami i mieć wszystko pod kontrolą. 

Tak zaoszczędzony czas można przeznaczyć na lekturę kolejnych książek ;) 

W skrócie....
1. Wydziel osobne miejsce na książki "DO ZRECENZOWANIA" i na książki "ZRECENZOWANE"
2.  Zawsze zapisuj listę książek otrzymanych do recenzji, w kolejności, w jakiej je otrzymałaś/eś.
3.   Znajdź swój własny system recenzowania i konsekwentnie się go trzymaj.
4. Tylko jedna książka na raz!
5. Trzymaj się swojego stylu i swoich przekonań, nie naśladuj, tylko bądź sobą.
6. Używaj zakładek internetowych, okażą się pomocne przy publikowaniu recenzji na portalach zewnętrznych, oraz w kontrolowaniu Twoich portali społecznościowych.

19 sierpnia 2015

Luis Aliaga: Naturalne sposoby pokonywania bólu


Staram się wyznawać w życiu zasadę #GreenIsGood. Przekonałam się, że zioła znacznie skuteczniej rozwiązują moje problemy (melisa na sen, albo mięta na ból głowy), niż inne środki dostępne w aptece. Być może nie zawsze środki ziołowe działają od razu, ale moje doświadczenie pokazuje, że stosowanie ich przez dłuższy czas poprawia fizyczne samopoczucie.

Zamówiłam "Naturalne sposoby pokonywania bólu", aby poznać właściwości ziół innych, niż te, które są mi znane. Książka spełniła moje oczekiwania. Zawarte w niej informacje poszerzyły moją wiedzę na temat właściwości ziół, oraz możliwości ich zastosowania w odniesieniu do określonego rodzaju bólu.

Moim zdaniem ta książka powinna stać na półce w każdym domu. Najlepiej jest potraktować ją jako jeden z elementów apteczki. Nie zawsze mamy pod ręką odpowiedni lek przeciwbólowy, zaś zioła, czy herbatki ziołowe są ogólnodostępne i zazwyczaj tańsze, niż leki kupowane w aptece.

Często otwieram swój egzemplarz książki, czasami po to, aby zaspokoić ciekawość, a czasami po to, aby znaleźć sposób na migrenę. Polecam tę książkę, zdecydowane #MustHave !

15 sierpnia 2015

Michele Phoenix: Popękane miejsca


To opowieść o dwóch kobietach, o dorosłej Shelby i małej Shayli. Obydwie mają za sobą bagaż ciężkich doświadczeń. Shelby i Shayla potrzebują siebie nawzajem. Uczą się od siebie nawzajem i są dla siebie wsparciem.

#Shelby, mimo początkowych wątpliwości, robi wszystko aby odnaleźć się w roli mamy. Jej miłość do Shayli rośnie z każdym dniem. W nowym miejscu, wśród nowych przyjaciół, obydwie rozpoczynają nowy rozdział w życiu. 

To opowieść o miłości , oddaniu i nadziei, ale także o trudach życia codziennego. To wielowarstwowa historia, w którą zostały wplecione również traumatyczne przeżycia z dzieciństwa Shelby. 

"Popękane miejsca " to historia wyjątkowa, napisana lekkim piórem. Porusza, wzrusza i prezentuje to, co w życiu człowieka najważniejsze i najbardziej wartościowe. 

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. Choć często otrzymuję książki do recenzji, prawdziwe perły trafiają się bardzo rzadko. Ta opowieść jest z pewnością jedną z nich.

To książka, którą warto czytać i warto przekazać dalej, aby była nieustannie przez kogoś czytana. Ja swój egzemplarz przekazałam mojej mamie;) 

7 sierpnia 2015

Czytam i recenzuję, i... robię zdjęcia. Wchodzę na #Instagram ;)

https://instagram.com/monikam.zielinska/ 

Przed paroma dniami założyłam konto na Instagramie. Od tej pory można mnie śledzić, nie tylko przez Google+, czy Twittera, ale również przez Instagram. Bardzo lubię robić zdjęcia. Nie zajmuję się fotografią fachowo, ale jest to moje hobby i często noszę przy sobie aparat. Długo zastanawiałam się nad tym, czy zakładać jeszcze jakieś konto fotograficzne. Na początku korzystałam jedynie z Digarta. Jednak, nie miałam możliwości regularnego korzystania z tego portalu i samo dodawanie zdjęć zajmowało mi dosyć dużo czasu, dlatego nie wysyłałam ich na swój profil tak często, jakbym tego chciała. 
Podczas korzystania z Instagrama okazało się, że ten problem praktycznie nie istnieje. 

Ciekawych mojego świata wyobraźni, zapraszam na swoje konto na Instagramie [klik] i zachęcam do bardziej bezpośredniej aktywności, jeżeli chodzi o komunikację ;) 

Do zobaczenia na Instagramie! ;)) 

Jedność dla dzieci: Historia Świata w faktach i datach



"Historia świata w faktach i datach" to świetna pozycja dla najmłodszych. Nie jest to zwykły poradnik zawierający suche fakty i daty, ale  żywy, dynamiczny przewodnik z ilustracjami. Książka została tak pomyślana, aby każdą stroną zachęcać młodego czytelnika do poznawania historii świata.

Na każdej stronie książki znalazły się ciekawe ilustracje prezentujące odkrycia geograficzne oraz archeologicznie. Tę fascynującą wędrówkę historyczną wzbogacają również mapy podbojów i ilustracje przedstawiające znane postaci historyczne.

Zdecydowanie jest to książka godna polecenia, inspirująca, wzbudzająca w dziecku historyczną ciekawość. Moim zdaniem "Historia świata w faktach i datach" jest warta swojej ceny, a nawet przewyższa tę cenę swoją wartością merytoryczną i dostosowaniem do możliwości młodych czytelników. Zdecydowanie polecam!