2 listopada 2015

Jacek Ponikiewski: Ekstaza Radości. 1001 pieśni sufickich ku szczęściu.


W ostatnim czasie moje recenzje nie ukazują się tak często jak kiedyś. Czas biegnie nieubłaganie i siłą rzeczy, muszę dzielić go na wiele różnych zajęć.W tej chwili już nie potrafię obejść się bez planowania i organizowania czasu, ale wciąż staram się doskonalić w stosowaniu rozmaitych metod organizacyjnych i mam nadzieję, że z czasem będzie to widoczne również na blogu.

Książkę Jacka Ponikiewskiego przeczytałam przypadkiem. Choć sama wybrałam tę lekturę, jej wybór był zupełnie arbitralny. Od czasu do czasu lubię pozwolić sobie na taki "zupełny strzał" przy wyborze lektury do czytania. Czasami udaje mi się trafić bardzo dobrą książkę, a czasami wręcz przeciwnie.

Lektura tej książki ukazała mi, jak bardzo świat opisywany przez autora jest mi obcy. Zastanawiam się skąd w autorze takie silne przekonanie o tym, że świat wygląda właśnie tak, jak on zdecydował się to opisać. Właściwie, mogłabym się obrazić, bo jeżeli wszystko jest tak bardzo oczywiste, to nie ma na tym świecie miejsca dla filozofów. 

Rozważania nad "rozbudzaniem trzeciego oka" nie przejęły mnie za bardzo. Żyję w przekonaniu, że mam dwoje oczu, a argumentem za tym przekonaniem jest doświadczenie. Nie czuję potrzeby wyobrażania sobie trzeciego oka w celu rozbudzania go. 

Autor poruszył w swej książce również zagadnienie "żywienia się energią i światłem". Na całe szczęście, ja żywię się przede wszystkim tradycyjnie rozumianym jedzeniem, a ekstazę radości wywołuje we mnie możliwość zjedzenia kawałka ciasta... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.