16 listopada 2015

K. Wojtyła "Elementarz etyczny" - nowe inspiracje badawcze i kolejne poszukiwania


Sięgnęłam po "Elementarz etyczny" w związku z moją pracą magisterską, która zmierza w zupełnie niespodziewanym dla mnie kierunku. Przez ostatnich kilka lat zajmowałam się głównie tematem alienacji, wyobcowania, tragicznej pozycji jednostki w społeczeństwie - czego wyrazem jest moja praca licencjacka pod tytułem "Dramat życia społecznego w filozofii Jeana - Jacquesa Rousseau". 

Pamiętam swoje wrażenie sprzed roku, kiedy zapisałam ostatnią stronę swojej pracy i doszłam do wniosku, który brzmiał mniej więcej tak: "i tyle.". Wizja Jacquesa Rousseau jest na wpół przygnębiająca, na wpół romantyczna, daje duże pole do popisu dla werterowskiego weltschmerzu. Przechodziłam rozmaite stany, od zaintrygowania, po fascynację, od przyjemności znajdowania swoich myśli w myślach francuskiego myśliciela, po rozczarowanie pewną chroniczną zamkniętością jego poglądów.

Nie tak dawno temu rozmawiałam z pewnym Panem Profesorem (promotorem mojej przyszłej pracy magisterskiej)  i przyznałam się mu, że choć bardzo zajmuje mnie temat wyalienowania jednostki, po napisaniu pracy licencjackiej stanęłam przed pytaniem "co dalej?". Odpowiedź na to pytanie okazała się prosta jak drut. Jeśli relacje między jednostką a innymi są takie, jak chciałby tego Rousseau, to w zasadzie najlepszym rozwiązaniem jest strzelenie sobie w  łeb. Profesor przyznał mi rację.

Cóż, czuję się na świecie całkiem nieźle i nie spieszy mi się na drugą stronę. Choć przyznaję, że wraz z Panem Profesorem odegraliśmy w wyobraźni sytuację, w której Profesor strzela do mnie, a ja w geście rozpaczy i pompatycznego dramatyzmu zasłaniam się egzemplarzem "Rozprawy o podstawach i pochodzeniu nierówności między ludźmi". Jak podejrzewam obydwoje bardzo się wczuliśmy w swoje role. Cóż, każda okazja jest dobra do śmiechu, tym razem dostarczył tej okazji Jean Jacques Rousseau. Bo nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać, to zawsze lepiej się śmiać.

Po kilku latach zanużania się w "Dżumach" i innych tym podobnych filozofiach, czy filozofach, doszłam do wniosku, że po ludzku mam tego dość. Wciąż doceniam dorobek tych filozofii i filozofów, po prostu mój stosunek do tego typu poglądów, opowieści i spraw stopniowo uległ zmianie.

Postanowiłam poszukać czegoś pozytywnego, na razie nie wiem jeszcze dokładnie czego, ale czuję, że jestem coraz bliżej sprecyzowania przedmiotu swoich poszukiwań. Mam 23 lata i w końcu doszłam do wniosku, że nie chcę zanużać się tylko w filozofiach, które będą odbierać sens mojemu życiu. Właściwie życie jest i tak z gruntu bezsensowne, więc po co dokładać mu jeszcze więcej tego bezsensu, wydaje mi się, że pula wyjściowa jest zupełnie wystarczająca. Dobrze było się trochę poumartwiać, ale teraz już pora wyjść z jaskini. Na pewno warto było przejść tę drogę, będzie dla mnie cennym doświadczeniem. Ten okres jakoś mnie ukształtował i na pewno pozostanie częścią mnie. Ale mam ochotę się od niego odbić i już nie skupiać się na alienacji, samotności, wyobcowaniu i śmierci, ale na życiu i wartościach pozytywnych.

Dość "Dżumy", dość beznadziei, bo chociaż śmierć jest wszędzie wokół i każdy od urodzenia do niej zmierza, to przecież życie toczy się dalej i będzie się toczyć. I może właśnie pora się skupić na pozytywnych wartościach, oddychać pełną piersią i znowu, tak trochę po stoicku nie przejmować się za bardzo ;) 

Na początku października wydawało mi się, że moja praca magisterska będzie zmierzać w stronę filozofii społecznej, teraz jednak zbliżam się w stronę etyki i wartości zapomnianych, niemodnych i zupełnie niepasujących do świata, w którym żyjemy. To, co pozostało po moich wcześniejszych zainteresowaniach, to na pewno zainteresowanie jednostką, jej pozycją w świecie, jej indywidualną wrażliwością, przeżyciami wewnętrznymi i jakąś taką ogólną wewnętrzną złożonością.

Z "Elementarza etycznego" wypisałam sobie interesujących myśli, które rozpościerają przede mną nowe ścieżki. Kilka z tych myśli przytoczę, może któremuś czytelnikowi wydadzą się one równie interesujące: 

Moralność sama jest życiem i dziedziną życia, wiąże się z działaniem człowieka. Twórcą moralności jest więc człowiek przez swoje działanie. Tworzy ją on i współtworzy m. in. przez to, że wpływa na czyny innych ludzi. Praktyka idzie tutaj przed teorią.” s. 21

“Otóż u podstaw całego systemu norm opartych na naturze i sformułowanych przez rozum (...) można by postawić taką zasadę: w całym twoim działaniu pozostawaj w zgodzie z obiektywną rzeczywistością.” s. 34

“Dobrem jest to, co wywołuje dążenie, co pobudza do działania” s. 39

Od siebie mogę dodać tylko tyle, że: Można się nauczyć tańczyć, tylko tańcząc i tak, jak w tańcu, w każdej nauce są pewne podstawowe kroki, które najpierw trzeba poznać, aby odpowiednio złożone stały się tańcem.


Źródło cytatów: K. Wojtyła: Elementarz etyczny, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1983.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.