6 grudnia 2015

Leo Babauta:The Simple Guide to a Minimalist Life



Jestem absolutnie zachwycona tą lekturą. Minimalizm, którego ciągle w życiu poszukuję, jest głównym tematem tej książki. To, co mnie urzekło to, to, że autor przekonuje do minimalizmu przy pomocy racjonalnych argumentów, na które każdy rozsądnie myślący człowiek jest w stanie przystać. Przede wszystkim spodobało mi się to, że Leo Babauta nie traktuje swojej ścieżki życiowej jako jedynej właściwej drogi do szczęśliwego życia.

Wielu jest autorów, którzy do listy swoich osiągnięć dopisują "autorski przepis na sukces" lub "autorski przepis na szczęśliwe życie", itd. W książkach Leo Babauty (czytam już kolejną książkę tego autora) jeszcze takich górnolotnych twierdzeń nie odnalazłam i bardzo mnie to cieszy. 

Jeżeli ktoś twierdzi, że odnalazł przepis na szczęście lub sukces, to wiadomo, że po prostu chce zarobić na książce o poczytnym tytule. Ludzie zawsze będą stawiać sobie takie pytania i łudzić się, że komuś się udało tę zagadkę rozwiązać. Jednak, żeby dowiedzieć się, że uniwersalny przepis na szczęście nie został odkryty, a samo pojęcie szczęścia nastręcza wielu trudności, warto prześledzić historię filozofii. To pomoże w nieczytaniu bzdur.

W "The Simple Guide to a Minimalist Life" oprócz pewnych przekonań, oraz argumentów na rzecz minimalizmu, można odnaleźć także rady praktyczne pomgające wprowadzać w życie minimalizm. Oczywiście głównym argumentem, na rzecz tezy, że  "mniej znaczy więcej", jest to, że dzięki ładowi zewnętrznemu, łatwiej jest utrzymać ład wewnętrzny i spokój ducha.

Jako była bałaganiara naprawdę wiem coś o tym. Choć wydaję się to mało ważne, naprawdę jest tak, że wielość przedmiotów (zwłaszcza tych, które są niepotrzebne), po prostu rozprasza, nie pozwala skupić się na nauce, na wykonywaniu jakiejkolwiek czynności, albo nawet na własnych myślach. Uważam, że taki chaos prędzej czy później prowadzi do wewnętrznych niepokojów, albo co gorsza do czynienia z rzeczy materialnych wyznacznika swojej wartości (pisał o tym już Rousseau, w jakiś sposób podobną myśl można znaleźć w "Sylenach Alcybiadesa" Erazma z Rotterdamu - kto zechce, ten się jej doszuka). Być może wydaje się to banalne, ale tak nie jest, gdyż w społeczeństwie konsumpcyjnym jest to wielki problem. Zdarza się, że opinia społeczna bywa tak destrukcyjna dla osób gorzej sytuowanych, że może prowadzić nawet do odebrania sobie życia. Jest to problemem szczególnie wśród nastolatków, w czasie gdy nic nie liczy się bardziej od opinii innych, czy "szkolnej popularności".

Media społecznościowe zazwyczaj pogłębiają ten problem, raczej przekonują do tego, aby bardziej mieć, niż być (przykładem tego, jest fakt, że niektórzy ludzie nawet kupnem nowych majtek potrafią się pochwalić na Instagramie, lub Facebooku). 

Tymczasem, takie postawy odsuwają ludzi od tego co naprawdę ważne i interesujące. Zamiast rozwijać swoje pasje, niektórzy wolą fotografować swoje majtki. Zbierają za to, tak zwane "polubienia". Strasznie mnie to bawi, bo wyobraźcie sobie taką sytuację w realu. Pytacie znajomego, (dodajmy jeszcze, że wcześniej spotkaliście go tylko raz w życiu): "Hej, co słychać?" , a on mówi "Hej, wczoraj kupiłem sobie majtki" i co gorsza, zaczyna wam je pokazywać. A co wy na to? "Lubię to?". ;)

Może tego typu rozważania nie są głównym tematem książki Leo Babauty, ale myślę, że "rozproszenie" można spokojnie rozciągnąć na komunikację w cyberprzestrzeni. Nie chodzi przecież o to, żeby zupełnie niekorzystać z dobrodziejstw Internetu, ale o to, żeby robić to z sensem, a nie podążać za wszystkimi, jak stado zdziczałych lemingów, które zazwyczaj kończą źle.  

Mój wywód zdecydowanie przekroczył granice dobrego smaku. Jest przecież o minimalizmie, a zdecydowanie nie jest minimalistyczny ;)  Dla tych, którzy chcieliby się zainteresować książkami Leo Babauty podaję adres jego strony, można tutaj za darmo ściągnąć jego książki, poczytać artykuły i dowiedzieć się czegoś o samym autorze [KLIK].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.