30 grudnia 2015

Umberto Eco: Temat na pierwszą stronę


Mogę śmiało powiedzieć, że "Temat na pierwszą stronę" dołączył do grona moich ulubionych książek. Poczucie humoru emanujące z tej książki przemieszane z otaczającą ze wszystkich stron bezradnością, jest mi bardzo bliskie. 

Fabuła powieści koncentruje się wokół powstawania gazety "Jutro", która z założenia jest stekiem bzdur bez ładu i składu - ale czy do końca jest tak, jak mówię, czytelnik musi przekonać się samodzielnie.

W tym wypadku "Jutro" nie tylko nie umiera nigdy, ale wręcz nigdy nie powstaje. Gazeta, która jest właściwie tylko myślowym konstruktem przypomina wszystko i nic. Wydaje się, że żaden z bohaterów nie ma tak naprawdę pojęcia o tym, co w ramach tego przedsięwzięcia powinien robić.

Chętnie przeczytam tę książkę raz jeszcze. Trudno powiedzieć, czy tylko ze względu na fabułę, czy ze względu na to, że (najbardziej irytująca postać w książce) Braggadocio do złudzenia przypomina moją dawną znajomą: 

"Kiedy czekaliśmy na rachunek, Braggadocio spytał mnie prawie szeptem:
-Nie udzieliłbyś mi pożyczki? Zwróciłbym w dwa miesiące.
-Ja? Jestem przecież goły jak ty.
-No dobrze. Nie wiem, ile ci daje Simei i nie mam prawa tego wiedzieć. Tak sobie tylko powiedziałem. W każdym razie, rachunek płacisz ty, prawda?"

Na koniec propozycja sensownego korzystania z YouTube, czyli spotkanie z Umberto Eco na Uniwersytecie Łódzkim:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.