4 kwietnia 2016

Katarzyna Miller: Kup kochance męża kwiaty

 

Ludzie zdradzają i to żadna nowina. Ale zdrada wcale nie musi dotyczyć relacji damsko-męskiej. Bo jeszcze częściej niż inni nas, same zdradzamy siebie. Rzadko kiedy się nad tym zastanawiamy, a przecież znacznie częściej zdradzamy samych siebie, niż doświadczamy tego od innych ludzi. I może połowa tych zdrad, którymi ranią nas inni, lub, którymi my ranimy ich, wcale by się nie wydarzyła gdyby nie nasze zdrady samych siebie? Być może tak, być może nie...

W książce "Kup kochance męża kwiaty" Katarzyna Miller (psycholożka i filozofka) z wielką pogodą ducha opowiada o kobietach, o mężczyznach, o dzieciach, o rodzicach i o zdradach, które dotyczą każdej z tych grup. Autorka zaraża dystansem do świata i jakąś taką pozytywną energią, której (mam wrażenie) jakoś nam brakuje w dzisiejszych czasach. Książka adresowana jest raczej do kobiet, chociaż uważam, że  mężczyźni także znaleźliby w niej coś dla siebie. Trochę jest to opowieść o kobiecej solidarności, której dzisiaj brakuje w świecie. Trochę zachęta do tego, żeby zobaczyć sprawy tak, jak one się mają, a nie przez pryzmat emocji. Z drugiej strony, zachęta do tego, by tych emocji nie tłumić. By sobą być, tak szczerze, nie grać, nie bawić się w te wszystkie instruktażowe porady z poczytnych poradników.

To również opowieść o inteligencji emocjonalnej, za którą wielu ludzi tęskni nie zdając sobie z tego sprawy. To książka o przyzwoleniu na przeżywanie, o nieudawaniu. Tak łatwo jest czasem zapomnieć o sobie. Tymczasem, nie jest niczym kontrowersyjnym powiedzieć, że dopiero człowiek szczęśliwy sam ze sobą będzie mógł być szczęśliwy z innymi. Wyrzekając się siebie tetryczejemy, gorzkniejemy i zamiatamy pod dywan to, co nas boli. Z czasem zaczynamy swoje nieszczęście przelewać na innych, a dzieje się to zazwyczaj wtedy, gdy swoją wartość umiejscawiamy na zewnątrz (o czymś podobnym pisze Jean Jacques Rousseau, kiedy krytykuje stan uspołecznienia). 

"Kup kochance męża kwiaty" to nie tylko książka o relacjach damsko-męskich, ale również zachęta do tego abyśmy nie bały/nie bali się siebie, pozwalały/li sobie oddychać pełną piersią, rozwijać się i patrzeć na życie z większą pogodą ducha, z inteligencją emocjonalną i jakąś taką życiową mądrością, której nie da się nauczyć z książek, ale z codziennego doświadczenia.

Serdecznie polecam tę lekturę, oraz wystąpienie Katarzyny Miller, które miałam przyjemność niedawno oglądać. Przyznam, że obejrzałam je już pięć razy, bo tyle razy chciałam się nim z kimś podzielić i zarazić tą pogodą ducha kogoś jeszcze. Wystąpienie trwa tylko 30 minut, miło się słucha, a jeszcze przy okazji można znaleźć w nim coś mądrego dla siebie ;) 


Jeśli macie jakieś spostrzeżenia dotyczące tego wystąpienia, albo książki zachęcam do umieszczenia ich w komentarzach. Może wywiąże się nam z tego jakaś ciekawa rozmowa :)

2 komentarze:

  1. Myślę, że mogłabym dać szansę autorce, chociaż ostatnie moje dawanie szansy nowym autorom nie przyniosło nic dobrego...

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam okresy gorsze i lepsze jeśli chodzi o czytane książki. Jednak nie warto się zrażać, bo można odrzucić coś wartościowego. Tymczasem, jako wstęp do lektury polecam wystąpienie autorki :)

      Pozdrawiam również :)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.