13 maja 2016

Mindfulness - stan umysłu


Jakiś czas temu o mindfulness zrobiło się głośno, chociaż są kręgi, w których było znane już od dawna. Mindfulness to nie tylko stan umysłu. Przy systematycznej praktyce przeradza się w styl życia. Polega na skupieniu i obecności, na przeżywaniu teraźniejszości i cieszeniu się nią. Cały czas zastanawiam się dlaczego mówi się o mindfulness tak, jakby to był jakiś nowy wynalazek? Dlaczego mówimy "mindfulness", a nie np. "stan pełnego skupienia"? Jest to synonimiczne a jednak ludzie wolą mówić, że idą na hamburgera, a nie na kanapkę z wołowiną. Nasz język jest bogaty i piękny, nie brakuje w nim określeń, które moglibyśmy stosować zamiast amerykańskich lub angielskich nazw. Tak naprawdę to jest temat rzeka, który zasługiwałby na osobny post. Wystarczy przejrzeć kilka ogłoszeń o pracę, żeby zobaczyć trend posługiwania się anglojęzycznymi nazwami - często wygląda to po prostu śmiesznie.


Każde skupienie na chwili obecnej, czy to na nauce, czy na kontemplacji przyrody jest określane jako "stan mindfulness". Ta nazwa nie wnosi niczego nowego w nasze życie. Czasami wydaje mi się, że anglojęzyczne nazwy w języku polskim są używane po to, żeby komuś podnosić ego. Tylko nie wiem komu, po co i dlaczego ;)

Dr Jan Chozen Bays: Uważność w jedzeniu


W tej książce znajdziecie ćwiczenia pomagające praktykować uważność w jedzeniu. Niektóre porady Jan Chozen Bays wydają mi się zbyt trywialne żeby w ogóle je zapisywać. Dla mnie jest to raczej oczywiste, że uważność w jedzeniu, jak i w każdej innej dziedzinie życia jest czymś cennym i ważnym. Pomaga zachować lepsze zdrowie i komfort umysłu. Zamiast o tym czytać, wystarczy po prostu zacząć się skupiać na tym, co się robi. Przede wszystkim warto robić tylko jedną rzecz na raz. Wielozadaniowość rozprasza uwagę i bardzo męczy. Tymczasem, naprawdę wystarczy po prostu skupić się na robieniu jednej rzeczy na raz, aby czuć się bardziej komfortowo.

Dr Jan Chozen Bays: Mindfulness: Jak wytrenować dzikiego słonia i inne przygody w praktyce uważności


W tej książce znajdziecie wachlarz prostych ćwiczeń, które pomogą Wam praktykować stan skupienia i obecności. Nie są to ćwiczenia, które wymagają od kogokolwiek jakiegoś specjalnego zaangażowania. Autorka pokazuje, że skupienie można ćwiczyć w każdej chwili swojego życia - wrażenie "odkrycia Ameryki" nie opuszcza jej ani na chwilę. Tymczasem, ja mam wrażenie, że jest to kolejna publikacja, w której banał podnoszony jest do rangi jakiegoś wielkiego odkrycia a treść merytoryczna w ogóle nie jest brana pod uwagę. Można powiedzieć, że jest to zaprzeczenie idei uważności, którą autorka usilnie chce praktykować.


Cóż... Pośród czytelników jest zapotrzebowanie na różne książki. Choć moim zdaniem, szkoda czasu na banały ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.