17 września 2016

Rudyard Kipling: Księga dżungli

Bardzo długo byłam przekonana, że "Księga dżungli" Rudyarda Kiplinga to powieść, tymczasem okazało się, że jest to zbiór opowiadań. Zanim przejdę do recenzji książki, myślę, że warto wspomnieć kilka słów o autorze.

Rudyard Kipling urodził się w 1865 roku w Bombaju. Większość swojego życia spędził w Indiach. W jego dziełach można dostrzec fascynację egzotyką Indii, przekonają się o tym także czytelnicy "Księgi dżungli". Książki Kiplinga zyskały ogromną popularność. W 1907 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla. Zmarł w 1936 roku w Londynie.

Na czym polegał fenomen Kiplinga? Powiedziałabym, że przede wszystkim na tym, że bardzo zręcznie potrafił wykorzystywać wiedzę, którą posiadał. Dzisiaj wszyscy piszą książki, wielu pisze żeby pisać, bo wydaje im się, że każdy człowiek jest ich potencjalnym czytelnikiem. Do pewnego stopnia rzeczywiście tak jest, ale tacy autorzy nie stają się przez to wybitnymi literatami. Fenomen Kiplinga polegał na tym, że miał on coś do przekazania. Potrafił przelewać swoje zainteresowanie Indiami, ich przyrodą, naturą na teksty literackie.

Świat "Księgi dżungli" to świat dziki, ale rządzący się ściśle określonymi prawami. To świat trudny, ale piękny, nieprzerysowany. W swoich opowiadaniach Kipling ukazuje różnice zachodzące między zwierzętami a ludźmi, nie zamykając się na możliwość międzygatunkowej przyjaźni. Pierwsze trzy opowiadania to historia Mowgliego, ludzkiego dziecka wychowanego przez wilki. Dojrzewający chłopak w pewnym momencie musi dokonać życiowego wyboru, czy zostać w dżungli, czy wrócić do "swoich". Jego człowieczeństwo staje się coraz wyraźniejsze a dżungla zwraca się przeciwko niemu. Z czasem okazuje się, że ludzie, do których Mowgli próbuje powrócić, w bardzo niewielkim stopniu różnią się od dzikich mieszkańców dżungli...

Oprócz historii Mowgliego, w książce znalazły się opowiadania: "Biała foka", "Rikki-Tikki-Tavi", "Toomai, druh słoni" oraz "Słudzy królewskiej Jejmości". "Księga dżungli" to klasyka literatury brytyjskiej, choć książka wyszła w kategorii "Literatura dla dzieci", jej lekturę polecam również dorosłym. 

Nie zachęcam do oglądania nowych ekranizacji opowieści Kiplinga, ponieważ bardzo trywializują tę historię i pomijają to, co w niej najpiękniejsze. Zdecydowanie godny polecenia jest film Zoltana Kordy z 1942 roku, polecam go Waszej uwadze. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.