7 marca 2017

James Patterson: Róże są czerwone

James Patterson należy do czołówki najpopularniejszych autorów amerykańskich. Jego powieści bardzo często pojawiają się na listach światowych bestselerów. Akcja w książkach Pattersona jest dynamiczna i pełna zwrotów, a bohaterowie skomplikowani. Sławę przyniosła mu powieść "W sieci pająka" ("Along came the spider"), która została zekranizowana w 1993 roku, w roli głównej wystąpił Morgan Freeman. Ta powieść była pierwszą, w której pojawił się Alex Cross, czarnoskóry policjant  i psycholog specjalizujący się w tropieniu seryjnych zabójców. W twórczości Pattersona uwagę zwracają bardzo krótkie rozdziały, które dodatkowo dynamizują fabułę i powodują, że trudniej jest zrobić sobie przerwę w czytaniu.

"Róże są czerwone" to szósta część cyklu, w którym głównym bohaterem jest Alex Cross. Tym razem musi zmierzyć się z serią krwawych napadów na banki w Marylandzie i Wirginii. Tajemniczy, przebiegły przestępca za każdym razem wynajmuje innych ludzi do rabunku, a po skończonej "robocie" zabija ich. Wydaje się, że ta seria zbrodni nie ma żadnego sensu, że nie jest niczym umotywowana. Szybko okazuje się, że tajemniczy przestępca, o dość żenującym pseudonimie "Supermózg", jest sprytniejszy od grupy śledczych. W tym samym czasie Cross musi zmierzyć się z ciężką choroba córki i pogłębiającą się traumą jego konkubiny, Christine, która żyje w lęku przed powrotem do wydarzeń z przeszłości. Mimo tego mężczyzna nie poddaję się, próbuje dzielić czas między rodzinę i pracę, ale i tak większość swojej energii skupia na próbie wytropienia groźnego przestępcy.

Dla mnie książki Pattersona są świetną odskocznią od życia codziennego, taką która pobudza do myślenia. Skłania do rozwiązywania zagadek i intryguje. Zwróciłam uwagę na tego pisarza parę lat temu, dlatego, że mnie zaskoczył. Zazwyczaj trafnie przewiduję zakończenia książek i dalszy rozwój akcji. W takich chwilach jestem bardzo zawiedziona, bo skoro potrafię przewidzieć przebieg wydarzeń, to na końcu okazuje się, że dalsza lektura nie miała żadnego sensu. Parę lat temu, kiedy przeczytałam książkę "Fiołki są niebieskie", po lekturze wydarło się ze mnie głośne "ale jak to?!!". To był moment, w którym wiedziałam, że Patterson jeszcze powróci na półkę w mojej biblioteczce. Dziś, po lekturze książki "Róże są czerwone", wiem, że to nie był ostatni powrót tego autora na moją półkę. Co prawda był jeden moment, w którym akcja wydała się nieco za bardzo "wydumana" (nie mogę go opisać, ponieważ nie chcę robić spoilera) i przez to nieprzekonująca, ale moje ogólne wrażenia z tej książki są jak najbardziej pozytywne, chętnie spotkam się z Alexem Crossem przy okazji kolejnych lektur.